Auta Murdzy – VW Golf II 1.8 GT Special ’91

Tak naprawdę miałem w ogóle nie poruszać tematu tego samochodu na swoim blogu, ale auto wywołało we mnie takie emocje, że mimo początkowych oporów, postanowiłem napisać parę słów o maszynie, która przez niecałe dwa tygodnie należała do mnie.

Na pomysł zakupu Golfa wpadłem w czasie Świąt Wielkanocnych. Szukałem samochodu dla siebie, który miał być tani, w przyzwoitym stanie, i obowiązkowo wyposażony w instalację LPG. Kwestia późniejszych wydatków na samochód była dla mnie priorytetowa, dlatego skupiłem się na poszukiwaniu auta spod znaku popularnej marki. Traf chciał, że pojawiło się ogłoszenie spod Bytowa dotyczące sprzedaży ciekawego egzemplarza Golfa drugiej generacji – wersja GT Special na wąskim zderzaku, wyposażona bardzo przyzwoicie jak na dwójeczkę, a dodatkowo z pancerną jednostką 1.8 RP pod maską. Niewiele myśląc wybrałem pieniądze z bankomatu i z ekipą wyruszyliśmy na zakupy VW. Bazując na doświadczeniach z moich tegorocznych wyjazdów nie byłem hurraoptymistą, ale chęć posiadania youngtimera (tak tak, ten samochód ma 24 lata) zwyciężyła. Jazda testowa, oględziny, podstawowa kontrola najważniejszych podzespołów, rozmowa z właścicielem i po krótkich negocjacjach stałem się posiadaczem takiego oto auta:

IMG_0227 Cóż, Golf jak Golf. No, prawie. Ten samochód uświadomił mi jedną rzecz – jak wiele frajdy z jazdy może dawać wolnossący silnik benzynowy w lekkim aucie. Volkswagen miał tylko 90KM i przebieg ponad 300000km, ale dawał radę i co najlepsze, wywoływał uśmiech na mojej twarzy. W połączeniu z bardzo przyjemnym prowadzeniem drążka zmiany biegów, świetnym sprzęgłem i układem kierowniczym ze wspomaganiem, zespół napędowy w mojej ocenie naprawdę należy wyróżnić. Dziś osiągi tego samochodu nie robią na nikim wrażenia. Dwadzieścia kilka lat temu było jednak zupełnie inaczej. Podobnie sprawa się ma z prowadzeniem Golfa. Niby jedzie jak zwykły wóz, a jednak zestrojony tak przyjemnie, że fabryczne obniżenie -20mm względem serii, którym odznaczał się mój egzemplarz, pozwoli każdemu kierowcy poczuć się po prostu dobrze latając po serpentynach.

Za każdym razem gdy wsiadam do Golfa, nie mogę się nadziwić, jak niemieccy konstruktorzy potrafili zaprojektować wszystko tak, że miejsce w tym samochodzie znajdzie absolutnie każdy. Każdy. Nie ważne, czy masz 160cm czy 190cm wzrostu. Długie czy krótkie ręce. Duży brzuch czy szerokie biodra. Fotele są zawsze bardzo dobrze dopasowane, kierownica mimo braku jakiejkolwiek regulacji zawsze jest ustawiona prawidłowo, a i przestrzeni w żadną ze stron nie brakuje. Majstersztyk niemieckiej ergonomii. Dołóżmy do tego ciemny sufit i miękkie wykończenie deski rozdzielczej a okaże się, że to wnętrze to jeden z bardziej klimatycznych interiorów, w których miałem okazję gościć.

IMG_0211Zewnętrzny design tego auta w XXI wieku już nie powala, jednak ta bryła ma w sobie coś ponadczasowego. Taką szczyptę uniwersalności. Nikt nie powie, że to piękne auto, ale zaliczenie go w poczet brzydactw byłoby nietaktem. Mój Golf z edycji specjalnej posiadał kilka charakterystycznych dodatków, których nie było w innych wersjach. Mowa tu o fabrycznych sierpach na błotnikach czy tylnej lotce na klapie bagażnika. Oryginalnie wyszedł z fabryki z podwójnymi reflektorami, ale przez tyle lat środkowe lampy gdzieś zniknęły. Z resztą, nie one jedyne. Katalizator i tłumik też został zastąpiony elementami, które spowodowały, że dłuższa podróż tym samochodem narażała na utratę słuchu bądź częściowe jego uszkodzenie. Szczególne powyżej 100km/h. Generalnie, czarna sztuka będąca w moim posiadaniu nie była wolna od wad. Ale dziś, gdy cieszy się nią nowy właściciel, nie będę wspominał jej negatywnie. Sam nie wiem dlaczego, ale mam po prostu szacunek do tego samochodu.

Ten model Volkswagen ma coś takiego w sobie, że nie bez przyczyny jest stawiany za wzór auta kompaktowego. Zadziwiające, że samochód, który pełnoletnością legitymuje się już od kilku wiosen, niekoniecznie nadaje się złom. Dobrze zachowane egzemplarze drugiej generacji hitu z Wolfsburga będą cieszyć swoich właścicieli kolejne ćwierć wieku. Mój były posłuży chyba jednak troszkę krócej.

IMG_0232Szkoda tylko, że prawdziwych perełek wśród Golfów ze świecą szukać, a MKII częściej służy jako wół roboczy na polskiej wsi, niż obiekt westchnień pasjonatów…

 

Dodaj komentarz