Największe katastrofy drogowe w Polsce – część 2 – Gdańsk Kokoszki

Pojezierze Kaszubskie. Droga wiodąca z Zaworów do Gdańska. Prosty odcinek, dobra widoczność. Świetne warunki drogowe. A jednak 2 maja 1994 roku, na tej właśnie trasie, dokładnie na wysokości miejscowości Kokoszki, rozegrała się tragedia, która pochłonęła życie 32 osób. To niechlubny rekord liczby ofiar wśród wszystkich katastrof drogowych w Polsce.

Autosan H9-21 z 1983 roku, należący do Gdańskiego PKS-u parę miesięcy przed wypadkiem przeszedł kapitalny remont. Za kierownicą siedział Jerzy Miarczyński – kierowca, który według relacji innych pracowników i dyspozytorów był bardzo solidny i zdyscyplinowany. Tego dnia miał zaplanowane dwa kursy. Ten drugi zakończył się jednak przedwcześnie.

19940504_dziennik_batycki_13619940502_kokoszkiwypadek_autobusu2_109

Około 17:50 autobus wyruszył z miejscowości Zawory w drogę powrotną do bazy. Na początku nic nie wskazywało, że kurs będzie tak mocno oblegany przez pasażerów – na początkowym przystanku wsiadły jedynie dwie osoby. Więcej pasażerów czekało w Chmielniku. Później w chętnie odwiedzanym przez Gdańszczan Chmielnie nad jeziorem Raduńskim zrobił się już tłok. Kolejnym przystankiem były Kartuzy, gdzie Autosan wypełnił się po brzegi.

Kokoszki, 1994-05-02. Katastrofa autobusowa pod Gdañskiem - 32 osoby ponios³y œmieræ, a 45 zosta³o rannych. Przyczyn¹ wypadku by³o pêkniêcie prawej przedniej opony w wyniku przeci¹¿enia (zamiast 51 pasa¿erów, autobusem podró¿owa³o 77 osób + kierowca) Nz. widok miejsca katastrofy. pp PAP/Stefan Kraszewski

katastrofa_kokoszki

H9-21 to konstrukcja, która może przewozić maksymalnie 39 osób na miejscach siedzących oraz 12 stojących pasażerów. Razem to 51 osób. Jak wykazało dochodzenie, łączna liczba pasażerów, których kierowca zdecydował się wpuścić do autobusu na kolejnych przystankach: w Żukowie, a potem w Leźnie, zamknęła się liczbą 74 osób!

19940502_kokoszki_katastrofa_autobusu_141

19940502_kokoszkiwypadek_autobusu1_160

Tuż przed zdarzeniem, autobus wykonywał manewr wyprzedzania. Według biegłych, prędkość z jaką poruszał się Autosan oscylowała w okolicach 50-60km/h. Kierowca w późniejszych zeznaniach twierdził jednak, że jechał nieco wolniej. Przy powrocie na swój pas ruchu, pod wpływem obciążenia i ciśnienia, przednia prawa opona pękła, a autobus z impetem wbił się w stojące przy drodze drzewo. Co ciekawe, nie rozpadł się na kawałki, ani nie złożył w harmonijkę. Pień rozciął karoserię autobusu na dwie części wbijając się ponad 4 metry w głąb konstrukcji.

19940502_katastrofa_autobusu_168

Pierwsze karetki pojawiły się dopiero po 20 minutach. Pomocy rannym udzielali na początku przypadkowi kierowcy podróżujący tamtą drogą. Liczba poszkodowanych osób była tak duża, że lekarze, którzy pojawili się na miejscu nie mieli pojęcia, od kogo zacząć. Służby ratownicze układały ciała ofiar na trawie przy szosie. Na miejscu zginęło 25 osób. Ci, którzy uszli z życiem, byli jednak w bardzo złym stanie. Wiele osób miało urazy wewnętrzne, obrażenia czaszki i uszkodzenia kręgosłupa. Nikt nie wyszedł bez szwanku. Końcowy bilans ofiar to 32 osoby, wśród nich dzieci.

9ffd513c48abb2174e404975b9609606

Co zaskakujące, jednym z najmniej poszkodowanych był kierowca autobusu. Jako jeden z pierwszych został przetransportowany do szpitala przypadkowym samochodem i w pełni świadom rozmawiał z dziennikarzami Telewizji Gdańsk. Dlaczego kierowca zdecydował się zabrać na pokład tak wielu pasażerów? Miarczyński tak odniósł się do tego faktu:

Wchodzą pasażerowie i każdy chce jechać. Bierze się tych pasażerów. Teraz jest taki okres świąteczny i każdy prosił, żeby jechać.

Na pytanie o przyczyny wypadku, odpowiedział:

Moment był, nie zdążyłem po prostu, kierownicę mi wyrwało z rąk. Nie miałem wyjścia. Jakbym w lewo skręcił, to bym z nasypu poleciał. To by było gorzej, bo by (autobus) przekoziołkował.

0b33c49c630a4550b5dffcf90bbda433

Śledztwo w sprawie katastrofy było prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Gdańsku, która winą obarczyła kierowcę autobusu, ponieważ miał on umyślnie sprowadzić niebezpieczeństwo katastrofy i nieumyślnie ją spowodować, oraz zastępcę dyrektora ds. technicznych PKS w Gdańsku i mistrza stacji obsługi technicznej PKS, ponieważ dopuścili do użytku pojazd, który powodował zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.

1082693-Wrak-autobusu-w-zajezdni-PKS-Gdansk-po-katastrofie-drogowej-2-maja-1994-r__c_28_170_2083_1176

W 1999 roku zapadły wyroki w tej sprawie. Jerzy Miarczyński został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata, mistrz stacji obsługi na rok w zawieszeniu na dwa lata, a zastępca dyrektora ds. technicznych na 10 miesięcy również w zawieszeniu na dwa lata.

Wszystkich zainteresowanych tematem zachęcam do zapoznania się z reportażem na temat wypadku, dostępnym na YouTube:

Źródło: wiadomosci.onet.pl, pl.wikipedia.org, radiogdansk.pl

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz