Spotkanie z legendą – Audi V8 3.6 ’88

Audi V8 to auto absolutnie wyjątkowe. Był to pierwszy model tej firmy, który tak naprawdę dostąpił zaszczytu obcowania w klasie premium, dotychczas zarezerwowanej dla BMW i Mercedesa. Ze swoimi nowatorskimi rozwiązaniami technicznymi wprowadził niemałe zamieszanie na rynku. Dziś, po wielu latach, jest łakomym kąskiem dla pasjonatów i koneserów klasycznej motoryzacji. Tak się akurat składa, że znam fanatyka, który chciałby mieć w swoim garażu właśnie Audi V8. Wspólnie z nim wyruszyłem na oględziny takiej maszyny.

Auto znajdowało się w miejscowości, o której zapomniał Bóg. Ufortyfikowana czterometrowymi łodygami Barszczu Sosnowskiego niechętnie witała jakichkolwiek gości. Nam się jednak udało odnaleźć pośrodku niczego domek i działkę, na której pewien człowiek przechowywał dwa egzemplarze modelu V8 – jeden w kompletnej ruinie i drugi, który był przeznaczony na sprzedaż. Nasza wyprawa miała raczej charakter poglądowy, chcieliśmy po prostu zweryfikować, w jakim stanie jest pojazd i w przypadku pozytywnego wyniku naszych oględzin poważnie zastanowić się nad jego zakupem.

IMG_0674Gdyby historia dotyczyła zwykłego auta, czyli Golfa, Astry czy Felicji, napisałbym, że pojechaliśmy na marne. Chodzi jednak o Audi V8, które nawet pokryte patyną ma swój niesamowity urok. I właśnie słowo „patyna” najlepiej opisuje stan tego auta. Wymaga poprawek każdego elementu, od zawieszenia, przez silnik, instalację LPG, nadwozie, aż po tapicerkę wewnątrz włącznie. Daleko jej do ideału, którego wprawdzie nie oczekiwaliśmy, jednak stopień pracy i funduszy, jakich wymagałby ten wóz skutecznie ostudził nasz zapał do transakcji.

IMG_0682Niemniej jednak przejechaliśmy się autem, żeby poczuć, czy okryty bardzo dobrą sławą silnik 3.6 V8 po latach nadal zasługuje na pokłony. Nie prowadziłem auta, jedynie zajmowałem miejsce pasażera, ale nie przeszkadzało to w delektowaniu się pracą motoru. To jeden z najwspanialszych, najmocarniejszych i najbardziej rasowych dźwięków, jaki kiedykolwiek miałem okazję słyszeć na żywo. Wrażenie potęgowały dziurawe tłumiki, które dodawały trochę animuszu przy każdym wciśnięciu pedału gazu. Sama dynamika jazdy nie była wybitna z powodu źle wyregulowanej instalacji LPG. Mogliśmy przełączyć się na benzynę, jednak jej ilość w baku sądząc po wskazówce zahaczała o bardzo zaawansowaną rezerwę – woleliśmy nie ryzykować postoju kilka kilometrów od najbliższych oznak cywilizacji.

IMG_0679IMG_0676Nie wiem dlaczego, ale nie chcę pisać o wadach tego samochodu – beznadziejna skrzynia, świecące się kontrolki na desce rozdzielczej, niesprawna klimatyzacja i tylny most trzymający się chyba tylko na skręconych drutach i tak nie zaburzą niezwykłego klimatu, jaki roztacza się podczas obcowania z V8. W tym aucie czujesz się jak Król. Jakbyś jechał w prawdziwie szlachetnej karocy skrojonej na miarę. Ale nie jest to taki odpustowy styl, jaki często zapewniają inne marki.  Jakość wykonania wnętrza, mimo śladów normalnego zużycia, jest wręcz niewyobrażalna – plastików z tamtych lat nawet nie da się porównać do tych stosowanych we współczesnych autach. Są wybitne. Nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi. W 27-letnim aucie!

IMG_0680Stylistyka Audi V8, pomimo upływu ćwierć wieku w ogóle się nie zestarzała. Maszyna prezentuje się lepiej niż 99% aut obecnych na polskich drogach. Nie epatuje kontrowersyjnymi liniami, a gustowną elegancją podkreślającą bardzo dobry gust właściciela pojazdu. Niebywałe, że nawet po tylu latach nadal potrafi zawrócić w głowie pasjonatowi motoryzacji. Aż boję się pomyśleć, jakie wrażenie robiła w momencie swojego rynkowego debiutu.

IMG_0678Kończąc, chciałbym napisać, że w mojej ocenie przeciętny człowiek fascynacji tym autem raczej nie zrozumie, bo trzeba mieć chociaż trochę benzyny we krwi, żeby docenić i poczuć piękno klasycznej motoryzacji 🙂

Dodaj komentarz