Klimatyczne zakupy – Audi 100 C3 Avant 2.3E ’90

Zakupami samochodów zajmuję się zawodowo, ale dopiero po pracy, gdy jadę oglądać stare klamoty sprawia mi to największą frajdę. Nie inaczej było wczoraj, gdy w piękne lipcowe popołudnie wybraliśmy się z Natką i Marcinem do Białogardu, żeby obejrzeć samochód, który w czasach swojego rynkowego debiutu szokował stylizacją, a w Polsce przez długi czas był nieosiągalnym marzeniem. Audi 100 generacji C3, zwane potocznie cygarem, ma dwie niewątpliwe zalety – wspaniałe zabezpieczenie antykorozyjne i genialne silniki pięciocylindrowe. Dokładnie takie cechy miał posiadać nasz wyszukany egzemplarz…

Audi 100 C3 Avant

Szybki telefon do właściciela, umówiliśmy się z Panem Dziadkiem na oględziny, pół godziny później czekamy na parkingu pod Biedronką w Białogardzie. Po chwili okazało się, że nie doceniliśmy ogromu tej miejscowości, bo Biedronki są co tam najmniej dwie – stanęliśmy pod złą. Avant czekał na nas kilka ulic dalej. Prawdziwa awangarda na kołach, w stalowym kolorze, z relingami w pakiecie Chrom. Właściciel posiadał auto przeszło 20 lat, a wszystkie naprawy miał udokumentowane w książce serwisowej – nigdy wcześniej nie widziałem tak prowadzonego dziennika napraw, gdzie przebieg wyszczególniony jest innym kolorem długopisu, a wszystkie najdrobniejsze nawet inwestycje skrupulatnie zapisne. Poza tym, książka serwisowa w aucie, które ma 527000km przebiegu? Cuda się zdarzają. Chociaż właściciel na pytanie o przebieg nie był pewny, czy w czasie zakupu auta w głębokich latach 90 ktoś już nie skręcił licznika, to jednak nie ilość przejechanych kilometrów była w tym aucie najważniejsza, a jego stan. A ten jest naprawdę bardzo dobry. Nadwozie w zasadzie bez szpachli, na połowie elementów zachowany fabryczny lakier. Nawet szyby uchowały się oryginalne.

Audi 100 C3 Avant

Obeszliśmy furę dookoła, pojawił się błysk w oku – to znak, że trzeba jechać na jazdę testową. Tutaj nie było rozczarowania, auto naprawdę przyzwoicie radziło sobie w trasie pomrukując frywolnie. Dźwięk silnika nie zagłuszył co prawda wyjącej skrzyni, ale umówmy się – to nie jest nowe auto, a prawdziwy samochód z historią. Chociaż lepiej pasowałoby tutaj użyć wyrażenia „z przeszłością”.

Po kilku kilometrach wróciliśmy na parking finalizować całą transakcję. Nie obyło się bez pomocy znajomych znajomego, którzy dysponowali… drukarką, bo prawdę mówiąc jechaliśmy z nastawieniem „zobaczmy za co Dziadek woła takie pieniądze”, a jak to zwykle bywa w takich wypadkach nie wzięliśmy ze sobą umowy kupna/sprzedaży. Dokumenty na szczęście udało się załatwić i zaopatrzona w dwa dodatkowe błotniki przednie, komplet kół zimowych i parę starych części z garażu Audica wyruszyła w pierwszą trasę z nowym właścicielem za kierownicą.

Audi 100 C3 Avant

Nie ukrywam, że gdy dwóch fanatyków marki jedzie oglądać auto i spodoba się ono obu, czasem decyzja o tym, kto stanie się nabywcą bywa trudna. Ostatecznie to nie ja kupiłem ten wóz. Z tego miejsca chciałbym pogratulować Marcinowi fantastycznej maszyny, którą mam nadzieję uda się doprowadzić do stanu świetności.

P.S. Kto nigdy nie słyszał pracy silnika 2.3 R5 od Audi, radzę poszukać na YouTube filmów z pracą takiego motoru – zakochacie się!

Dodaj komentarz