Pan Zbyszek i jego Audi 90 B2 na czarnych blachach

Kiedy kolega Marcin wspomniał mi podczas wieczornego objazdu miasta jego Cygarem, że pewien Pan z koszalińskiego Rokosowa posiada dość unikatowe Audi 90 B2 na sprzedaż, w mojej głowie pojawiła się wizja odkupienia tego samochodu i doprowadzenia go do porządku. Pamiętałem jak przez mgłę ten egzemplarz – w końcu mieszkałem w bezpośredni sąsiedztwie Właściciela ładnych kilka lat. Niemniej byłem przekonany, że auto dawno znalazło już nowego użytkownika, bo bardzo długo nie widziałem go na koszalińskich ulicach. Wczoraj dowiedziałem się, dlaczego tak się jednak nie stało.

Audi 90 B2

Na posesję zajechaliśmy październikowym popołudniem. Auto stało pod gołym niebem, otwarte i z wielką kartką na bocznej szybie o treści AUDI 90 WERSJA USA 31 LAT! Zadzwoniliśmy dzwonkiem w nadziei, że ktoś nam ten wóz pokaże w całej okazałości. Drzwi otworzył starszy pan, którego imienia nie poznaliśmy, ale przyjmijmy do opowieści, że nazywał się Zbigniew. A więc po przywitaniu się z Panem Zbyszkiem przystąpiliśmy z Marcinem do oględzin i zadawania pytań.

Okazało się, że Pan Zbyszek jest właścicielem tego samochodu od 95 roku, wiec całkiem długo. Audi faktycznie była zachowana w oryginale, miało kompletną galanterię chromów, zadbane wnętrze i silnik, który odpalił bez większych problemów. Niestety, blacharsko ten wóz najlepsze lata miał dawno za sobą – zjedzone doły drzwi z obu stron, korozja przy rantach tylnych szyb karoseryjnych, dziury w progach i nadkolach, listwy boczne przykręcone na blachowkręty, brak podłogi bagażnika i ogólny stan podwozia przypominający raczej durszlak nie wróżyły nic dobrego. Takie rzeczy jak dorobiony włącznik wentylatora chłodnicy (oryginalny przekaźnik szlag trafił), połamana tylna klamka czy niesprawny centralny zamek to drobiazgi w porównaniu do tego, ile pracy wymagała karoseria. Samochód nie przeszedł przeglądu ze względu na stan progów, ale na szczęście miał opłacone OC. Co prawda tylko do grudnia, ale jest przynajmniej zachowana ciągłość. Nie zrażeni oglądaliśmy auto dalej.

Audi 90 B2

Najlepsze wrażenie robiło zdecydowanie wnętrze, które kolorystyką bardzo ładnie komponowało się z lakierem, a i jego stan naprawdę był bardzo ładny. Oprócz standardowego przetarcia na fotelu kierowcy trudno było się do czegoś przyczepić. Z resztą, popatrzcie sami na zdjęcia:

Audi 90 B2

Audi 90 B2

Audi 90 B2

Ładne, prawda? Rysowała się przed nami piękna wizja jazdy tym samochodem w grubych welurach przy akompaniamencie pięciu cylindrów spod maski. Nastawieni pozytywnie zadaliśmy panu Zbyszkowi pytanie, na które odpowiedź zwaliła nas z nóg:

– Panie Zbigniewie, to teraz najważniejsza kwestia, jaka jest cena wyjściowa za ten samochód?

Nie było na karteczce zapisanej żadnej kwoty, więc liczyliśmy, że Pan Zbyszek zaproponuje coś rozsądnego…

 – Proszę Pana, ja to jestem zorientowany w cenach tych samochodów. To unikat jest i wie Pan, cena to coś koło 10.000zł

Spojrzeliśmy się na siebie z Marcinem i ręce nam opadły. Pan Zbigniew jednak dodał:

– Bo w internecie znalazłem jedną taką i tamta kosztowała 6.500 euro!

Szkoda tylko, że ta, o której mówi Zbyszek to 2.2 quattro w idealnej kondycji. Samochód w tym stanie, który zastaliśmy nie był wart więcej niż 3000zł, a nawet przy takich pieniądzach dwa razy bym przemyślał zakup tego egzemplarza. Pan Zbigniew chce zrobić dobry interes na swoim aucie wierząc ślepo w ostatnio panującą modę na youngtimery. Szkoda tylko, że przy swojej wycenie nie kieruje się realiami polskiego rynku, a cenami z kosmosu. Najsmutniejszy w całej sytuacji jest fakt, że Pan nie sprzeda tej Audi za mniej niż 9.500zł. A skoro jej nie sprzeda, to będzie dalej gniła na jego posesji, bo w garażu niestety nie ma dla niej miejsca. Serce się kraje, jak człowiek widzi, do jakiego stanu ludzie doprowadzają swoje samochody.

Audi 90 B2

Kończąc rozmowę z panem Zbyszkiem zasugerowałem mu, że stan tego auta będzie się już tylko pogarszał, co skwitował następująco: kiedyś może ją zrobię. To kiedyś nigdy nie nadejdzie Panie Zbigniewie – wie to Pan, wiem to ja, wie to także Marcin, któremu z naszej trójki chyba najbardziej było żal tego auta.

Dodaj komentarz